Czy we Francji można zdelegalizować LFI – prawnicy uważają rozwiązanie partii Mélenchona za „bardzo mało prawdopodobne”
Gérard Larcher i Bruno Retailleau mówią o zakazie Francji Nieujarzmionej po przemocy z 17 października. Prawnicy przypominają, jakie warunki trzeba spełnić, i wątpią, by Rada Stanu zgodziła się na...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.FR Po przemocy, która towarzyszyła manifestacjom z soboty 17 października, część polityków prawicy wraca do pomysłu zdelegalizowania Francji Nieujarzmionej (LFI). Jak wyjaśnia publiczny serwis informacyjny franceinfo, kandydat Republikanów (LR) na prezydenta Bruno Retailleau zaproponował to w stacji BFMTV już 1 października, a w poniedziałek 19 października przewodniczący Senatu Gérard Larcher (LR) powiedział w wywiadzie dla dziennika Le Figaro, że „to pytanie można postawić”. Obóz prezydencki, prawica i skrajna prawica wskazują LFI jako „odpowiedzialną” za przemoc. Prawnicy, z którymi rozmawiał franceinfo, uważają jednak rozwiązanie partii za „bardzo, bardzo mało prawdopodobne”.
Spis treści
Zdaniem Gérarda Larchera partia Jean-Luca Mélenchona „ponosi dużą część odpowiedzialności za mowę nienawiści”. LFI odpiera zarzuty i obarcza rząd odpowiedzialnością za sobotnie wydarzenia. Partię wspierają inne ugrupowania lewicy. Rzecznik Francuskiej Partii Komunistycznej (PCF) Guillaume Roubaud-Quashie nazwał propozycję „niezwykle poważną”, jak podaje dziennik Le Monde.
Jak można rozwiązać partię
Jak tłumaczy profesor prawa konstytucyjnego z uniwersytetu w Caen Christophe Boutin, partie polityczne mają zwykle status stowarzyszenia na podstawie ustawy z 1901 r. Kodeks bezpieczeństwa wewnętrznego w art. L212-1 pozwala rozwiązać stowarzyszenie m.in. za wypowiedzi rasistowskie albo za wywoływanie aktów przemocy wobec osób lub mienia. Ustawa przewiduje łącznie siedem takich powodów. O rozwiązaniu decyduje dekret przyjęty przez Radę Ministrów i podpisany przez prezydenta i premiera.
Partie mają jednak szczególną ochronę. Zgodnie z art. 4 konstytucji powstają i działają swobodnie. Chroni je też Europejska konwencja praw człowieka, która gwarantuje wolność wypowiedzi i zrzeszania się. Europejski Trybunał Praw Człowieka pozwala państwom rozwiązywać ugrupowania zagrażające instytucjom demokratycznym, ale według Christophe’a Boutina nie o to tu chodzi. „Można zakazać partii, która naprawdę wzywa do wojny domowej” – podkreśla prawnik.
Trzeba udowodnić podżeganie do przemocy
Profesor prawa publicznego z uniwersytetu w Cergy-Pontoise Gwénaële Calvès zaznacza, że trzeba by wykazać wyraźne podżeganie do przemocy, a nie tylko ogólnikowe wypowiedzi. Potrzebne byłyby więc dowody bezpośredniego udziału członków LFI w przemocy z 17 października. Prokurator w Paryżu Laure Beccuau powiedziała w stacji TF1, że „absolutnie nie może potwierdzić”, iż sprawcy przemocy to osoby związane ze skrajną lewicą. Jak ocenia Christophe Boutin, partia jako taka nie wzywała do przemocy, tylko do udziału w manifestacjach, „a to coś zupełnie innego”.
Ostatnie słowo należałoby do Rady Stanu
Dekret o rozwiązaniu można zaskarżyć do Rady Stanu (najwyższego sądu administracyjnego), która może go uchylić jako nieproporcjonalny – tak jak w 2023 r. w przypadku ruchu ekologicznego Soulèvements de la Terre. Christophe Boutin nie wierzy, by Rada Stanu zatwierdziła zakaz LFI. Jego zdaniem władza, która podjęłaby takie ryzyko, „wstrząsnęłaby sporą częścią mieszkańców Francji” i zaraz zostałaby „przywołana do porządku przez sąd administracyjny”.
Według wykładowcy prawa publicznego z Université de Lorraine Augustina Berthouta od 1936 r. we Francji rozwiązano około 15 partii politycznych. Były to głównie ugrupowania niepodległościowe – korsykańskie, baskijskie i bretońskie – ale też skrajnie prawicowe, jak Partia Nacjonalistyczna w 1959 r., i skrajnie lewicowe, jak Liga Komunistyczna w 1973 r. Ostatni przypadek to katolickie stowarzyszenie skrajnej prawicy Civitas, rozwiązane w 2023 r. po antysemickich wypowiedziach. Od 2016 r. działało jako partia, a Rada Stanu uznała, że ten status nie chroni go przed rozwiązaniem. Christophe Boutin zauważa jednak, że Civitas „nie miało w ogóle takiego zaplecza demokratycznego” jak LFI. Profesor prawa publicznego z uniwersytetu w Poitiers Bertrand-Léo Combrade również uważa, że zakaz LFI raczej nie zostałby utrzymany, bo partia przyczynia się do „żywości” debaty demokratycznej.