Obce ingerencje w sieci wokół mobilizacji 17 października – trudno je ocenić, X jako jedyna platforma z przewagą krytyków
Analiza ponad 109 000 wpisów pokazuje, że media społecznościowe w większości wspierały mobilizację z 17 października - z wyjątkiem X. Czy doszło do obcej ingerencji, nadal nie wiadomo.
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.FR Mobilizacja społeczna z soboty 17 października rozgrywała się także w internecie. Jak podaje serwis 20 Minutes, w przeddzień i w dniu manifestacji media społecznościowe w zdecydowanej większości wspierały ruch – z wyjątkiem platformy X, gdzie przeważały wpisy krytyczne. Pytanie, czy w sieci doszło do obcej ingerencji, na razie pozostaje bez jednoznacznej odpowiedzi. Według źródła państwowego ruch w sieci był „w pewnej mierze” generowany przez zagraniczne konta, ale większość dyskusji miała krajowe pochodzenie.
W sobotę 17 października według ministerstwa spraw wewnętrznych w całej Francji demonstrowało 550 000 osób, w tym 110 000 w Paryżu, a według organizatorów – 800 000. Mobilizacji towarzyszyły w kilku miastach zamieszki i grabieże.
87,5 procent polubień dla wpisów popierających
Firma Agoratlas i narzędzie do monitorowania sieci Visibrain przeanalizowały 109 760 francuskojęzycznych publikacji z siedmiu platform, zamieszczonych od 10 do 17 października do godz. 17.00. Wśród wpisów zajmujących stanowisko 87,5 procent polubień trafiło do treści popierających ruch społeczny, a 9,4 procent – do treści przeciwnych. Badanie analizowało tylko tekst, bez części materiałów wideo, i nie obejmuje przemocy z sobotniego wieczoru.
Każda platforma miała własny charakter. Najbardziej przychylny był Bluesky (47 procent wpisów poparcia), gdzie dominował temat represji. Na TikToku relacjonowano konkretne momenty, takie jak wyruszenie pochodu czy zamknięte metro. Na Facebooku ruch łączono z codziennymi problemami – cenami paliwa i siłą nabywczą, a odżyły tam strony „żółtych kamizelek”.
Wyjątek X
X to jedyna platforma, na której wpisy przeciwne (32,6 procent) przeważały nad wpisami poparcia (22,9 procent). Nawet tam jednak treści sprzyjające mobilizacji zbierały ponad dwa razy więcej polubień niż wrogie. Jako jedno z możliwych wyjaśnień Agoratlas wskazuje astroturfing, czyli masowe tworzenie fałszywych treści. Zdaniem dyrektora naukowego firmy Florenta Lefebvre’a X jest najbardziej narażony na takie działania, bo najsłabiej moderuje treści, a masowe zakładanie kont jest tam łatwiejsze. Jak dodaje, rząd, obserwując głównie X, mógł nie docenić skali mobilizacji.
Analizy trwają
Analizy mają wykazać, co jest obcą ingerencją cyfrową w rozumieniu rządowej agencji Viginum, która zwalcza takie zjawiska. Według źródła państwowego nagrania przemocy z Marsylii, Lyonu, Paryża i Limoges były szeroko powielane przez rosyjskie, irańskie, algierskie, tureckie i chińskie media państwowe. Jak podało radio France Culture, źródła policyjne podejrzewają, że influencerzy wspierani lub nagłaśniani przez Iran, Algierię lub Rosję mogli podżegać do zamieszek. Żadne takie przypisanie nie zostało jednak dotąd oficjalnie ogłoszone.
Ekspertka ds. europejskiej polityki publicznej i regulacji cyfrowych Evelyn Paris zwraca uwagę, że dostępne publicznie dane są „wyrywkowe”, choć w nagłaśnianiu opowieści o przemocy policji uczestniczą znane konta irańskiej sieci wpływu. Jak tłumaczy, wykorzystanie prawdziwej mobilizacji jest skuteczniejsze niż budowanie dezinformacji od zera, bo ruch sam dostarcza pretensji, obrazów i emocji. Podobnie było przy protestach z 10 września 2025 r., gdy weryfikatorzy Radio France nie stwierdzili zmasowanej operacji, a jedynie oportunistyczne wykorzystanie tematu z Iranu, Algierii lub Rosji.