Czy Francja może zablokować media społecznościowe po grabieżach 17 października – prawo krajowe i unijne stawiają wysokie bariery
Gabriel Attal i inni politycy chcą czasowo blokować media społecznościowe w czasie zamieszek. Franceinfo wyjaśnia, co na to prawo francuskie i unijne.
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.FR Po grabieżach, które towarzyszyły mobilizacji z soboty 17 października, część polityków domaga się ograniczenia dostępu do mediów społecznościowych. Jak wyjaśnia publiczny serwis informacyjny franceinfo, takie żądania płyną głównie z centrum i prawicy. Prawo francuskie i europejskie pozwala jednak na blokadę platform tylko w wyjątkowych sytuacjach i pod ścisłymi warunkami.
Spis treści
Kto chce blokady
Były premier i kandydat w wyborach prezydenckich Gabriel Attal (Renaissance) opowiedział się w poniedziałek w radiu RTL za „czasową blokadą” platform, „ograniczoną do terenów, na których trwają zamieszki”. Mówił o „punktach zbornych” organizowanych w mediach społecznościowych. Poseł Renaissance z Paryża Sylvain Maillard zażądał we wtorek podczas pytań do rządu „zakazu geolokalizacji nagrań z grabieży”, gdy tylko manifestacja wymyka się spod kontroli. Z kolei mer Salon-de-Provence Nicolas Isnard (LR) chce w rozmowie z dziennikiem Le Figaro „czasowego zakazu dostępu” do platform, przez które licealiści organizują akcje przeciw szkołom.
Precedens z Nowej Kaledonii
W maju 2024 r., gdy premierem był Gabriel Attal, w Nowej Kaledonii zablokowano TikToka. Podstawą był stan wyjątkowy z ustawy z 3 kwietnia 1955 r., którego art. 11 pozwala ministrowi spraw wewnętrznych przerwać działanie serwisu internetowego nawołującego do terroryzmu lub go pochwalającego. Ten tryb uruchamiano od 1955 r. dziewięć razy. Nie ma on zastosowania we Francji metropolitalnej.
W decyzji opublikowanej w kwietniu 2025 r. Rada Stanu (Conseil d’État), najwyższy sąd administracyjny, uznała tamtą blokadę za nielegalną, bo w nieproporcjonalny sposób naruszała wolność wypowiedzi. Dopuściła jednak przerwę w działaniu serwisu w „wyjątkowych okolicznościach”, pod trzema warunkami: musi być niezbędna wobec szczególnie poważnych wydarzeń, nie mogą istnieć techniczne rozwiązania mniej naruszające swobody, a sama blokada musi być ograniczona w czasie. Jako przykład rozwiązania alternatywnego Rada Stanu podała zablokowanie wybranych funkcji zamiast całej platformy.
Decyduje Bruksela albo sąd
Francja kontynentalna i Korsyka podlegają prawu europejskiemu, więc francuskie władze nie mogą same ograniczyć działania platformy. Zgodnie z art. 36 unijnego aktu o usługach cyfrowych DSA w razie „kryzysu” to Komisja Europejska może zmusić bardzo duże platformy do zmian, np. zablokowania niektórych funkcji lub hashtagów. Platforma ma co najmniej 14 dni na przedstawienie stanowiska, a środki muszą być „ściśle niezbędne, uzasadnione i proporcjonalne” i mogą trwać najwyżej trzy miesiące.
Jak przypomina adwokat Alexandre Archambault, Francja może żądać zablokowania bardzo dużej platformy tylko za pośrednictwem sądu. Sąd zgodzi się na to wyłącznie wtedy, gdy mimo kilku ostrzeżeń platforma nie przerwała przestępstwa zagrażającego życiu lub bezpieczeństwu ludzi. Sądy przyznawały już rację platformom w sporach z rządem, m.in. w sprawach Shein i Kick.
Techniczne trudności
Ministra delegowana ds. cyfryzacji Anne Le Hénanff spotkała się we wtorek z przedstawicielami głównych platform społecznościowych, ale spotkanie nie przyniosło żadnych zapowiedzi. Blokadę musieliby technicznie wprowadzić dostawcy internetu, tacy jak Orange, Bouygues czy Free. W Nowej Kaledonii działa tylko jeden publiczny operator, co ułatwiło sprawę. We Francji metropolitalnej operatorów jest kilku, a wirtualnych – dziesiątki. Według serwisu Frandroid niektóre metody blokady wymagałyby sprzętu, którego operatorzy nie są w stanie wdrożyć w kilka godzin.