Proces po wybuchu gazu przy rue de Trévise w Paryżu od wtorku 20 października – miasto Paryż oskarżone o nieumyślne spowodowanie śmierci
We wtorek 20 października w Paryżu rozpoczyna się proces w sprawie wybuchu gazu przy rue de Trévise w 9. dzielnicy, do którego doszło 12 stycznia 2019 r.
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.FR We wtorek 20 października w Paryżu rozpoczyna się proces w sprawie wybuchu gazu przy rue de Trévise w 9. dzielnicy, do którego doszło 12 stycznia 2019 r. Jak podaje portal TF1 Info, miasto Paryż odpowie za nieumyślne spowodowanie śmierci i jest oskarżone o nieostrożność i zaniedbania. Przed sądem stanie także zarządca wspólnoty mieszkaniowej (syndic). W katastrofie zginęły cztery osoby, 200 zostało rannych, a 400 straciło dach nad głową lub poniosło szkody.
Spis treści
Eksplozja w centrum Paryża
12 stycznia 2019 r. o godz. 8.59 silny wybuch rozerwał budynek i uszkodził około 15 innych przy rue de Trévise, ulicy w 9. dzielnicy Paryża, kilka kroków od Wielkich Bulwarów. Wśród czterech ofiar śmiertelnych było dwóch strażaków z zespołu, który przyjechał na miejsce około 10 minut wcześniej z powodu silnego zapachu gazu.
Zarzuty wobec miasta i zarządcy
Po kilku ekspertyzach śledztwo wykazało „błędy wynikające z nieostrożności i zaniedbania miasta Paryż”. Według oskarżenia miasto nie zleciło „badań niezbędnych do ustalenia przyczyn zapadania się chodnika”. Chodnik był naprawiany kilkakrotnie od 2015 r., a to właśnie jego zapadnięcie doprowadziło do „nagłego pęknięcia” rury gazowej, które spowodowało wybuch.
Z postanowienia sędziów śledczych wynika z kolei, że zarządca wspólnoty zwlekał „z naprawą kolektora ścieków budynku”, choć o przecieku wiedział „od 25 listopada 2015 r.”.
Ofiary wciąż odbudowują życie
Jak podaje telewizja France 3 Paris Île-de-France, poszkodowani będą składać zeznania od wtorku, by sąd uznał ich krzywdy. Morad, który pracował w jednym z najbardziej zniszczonych budynków – hotelu, w którym zginęła turystka – stracił władzę w lewej ręce i barku, oko, wszystkie zęby i nerkę. Od lat nie może wrócić do pracy.
Wszystko się dla mnie zmieniło. Nie mam już marzeń. To koniec – mówi.
Większość byłych pracowników hotelu została zwolniona jako niezdolna do pracy. Część żyje obecnie z zasiłku RSA. Mieszkańcy ulicy przez sześć lat walczyli o odbudowę zniszczonych kamienic, a na ekspertyzy u lekarzy orzeczników niektórzy musieli się zadłużać w oczekiwaniu na ostateczne odszkodowania.