Drogie paliwo uderza w banki żywności – organizacje charytatywne we Francji odmawiają przyjęcia darów, bo nie stać ich na transport
Bank Żywności w Sommie odrzucił paletę darów z Bordeaux, bo transport kosztowałby ponad 1 200 euro. Organizacje charytatywne skarżą się, że nie dostały żadnej pomocy na paliwo.
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.FR Wysokie ceny paliw coraz mocniej odbijają się na organizacjach charytatywnych we Francji, choć potrzebujących pomocy przybywa. Jak podaje publiczna telewizja regionalna France 3 Hauts-de-France, a za nią magazyn ekonomiczny Capital, część wolontariuszy musi rezygnować z niektórych darów żywności, bo dojazd po nie stał się zbyt kosztowny. Organizacje skarżą się, że w przeciwieństwie do innych sektorów nie dostały żadnej pomocy.
Spis treści
Pełny bak za 130 euro
Lionel, wolontariusz Banku Żywności departamentu Somma (Banque alimentaire de la Somme) w północnej Francji, co tydzień jeździ po dary i musi zatankować pięć samochodów dostawczych. W piątek 16 października zapłacił za jedno tankowanie 130 euro. „To spora dodatkowa kwota w budżecie. Widać różnicę między ceną 1,60 a 2,34” – mówi.
Koszty transportu „dosłownie eksplodują” – przyznaje prezes Banku Żywności Sommy Jean-Paul Meyronneinc. Jako przykład podaje paletę z Bordeaux. „Koszty transportu wynosiły ponad 1 200 euro. Obecnie nasze finanse są w bardzo trudnej, napiętej sytuacji, jak w wielu stowarzyszeniach. Musieliśmy więc odrzucić tę propozycję” – wyjaśnia.
Dary z całej Francji, transport na koszt banku
Żywność z samej Sommy nie wystarcza, więc bank sprowadza ją z całego kraju. „Większość darczyńców każe jednak płacić za transport” – mówi Meyronneinc. Organizacja pokrywa te koszty z własnych środków. „Wiele sektorów dostało pomoc. Ale stowarzyszenia takie jak nasze, które wypełniają misję służby publicznej, nie dostały żadnej” – podkreśla. Magazyn Capital zauważa, że chodzi zapewne o pomoc dla pracowników dojeżdżających daleko do pracy, tzw. grands rouleurs, przedłużoną do końca roku.
Dary trafiają następnie do kilku organizacji. Francis, wolontariusz Czerwonego Krzyża z regionu Santerre, przyjeżdża po towar przed popołudniowym rozdawaniem. „Mamy 158 osób, którym co tydzień wydajemy żywność. Potrzebujemy więc towaru” – mówi.
Brakuje też wolontariuszy
Organizacje obawiają się także odpływu wolontariuszy, bo teraz każdy kilometr jest dokładnie liczony. Odczuł to już Emmaüs w Sommie. Od trzech tygodni zamknięty jest dział dziecięcy w jego sklepie, bo zabrakło osób do obsługi – część z dziewięciu wolontariuszy dojeżdżała samochodem. „Odkąd podrożał olej napędowy, nie jest tak jak dawniej. Kiedyś przychodzili trzy razy w tygodniu, teraz raz” – mówi odpowiedzialna za placówkę Berat Hamiti. Do pełnego działania potrzeba co najmniej 15 aktywnych wolontariuszy.
Sektor był osłabiony jeszcze przed kryzysem paliwowym. Według badania organizacji Mouvement associatif i krajowej sieci domów stowarzyszeń z września 2025 r. prawie 30 procent stowarzyszeń we Francji ma środki na mniej niż trzy miesiące działalności.