Prawo jazdy we Francji może podrożeć o 150 do 200 euro – szkoły jazdy przerzucają koszty paliwa na kursantów
Szkoły jazdy we Francji, nieobjęte pomocą rządu, przygotowują podwyżki z powodu cen paliw. Pakiet szkolenia za około 1 600 euro może zdrożeć o 150 do 200 euro.
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.FR Około 11 000 szkół jazdy we Francji odczuwa bezpośrednio skutki wzrostu cen paliw związanego z wojną na Bliskim Wschodzie i przygotowuje podwyżki cen kursów. Prezes sieci szkół jazdy École de conduite française (ECF) Patrick Mirouse przewiduje, że pakiet szkoleniowy, który obecnie kosztuje około 1 600 euro, zdrożeje o 150 do 200 euro. Jak podaje agencja AFP, szkoły jazdy nie zostały objęte rządowymi formami pomocy w związku z cenami paliw.
Spis treści
Nawet 10 000 euro więcej za paliwo
Według właścicieli szkół jazdy ich samochody pokonują rocznie od 45 000 do 60 000 km. Pod koniec września rząd zapowiedział rozszerzenie kilku form wsparcia związanych z paliwami, kosztem 450 milionów euro, ale szkoły jazdy nie znalazły się wśród wymienionych branż.
Vincent Rageul, który prowadzi szkoły jazdy w Rennes i kieruje regionalnym oddziałem ECF, szacuje wzrost wydatków na paliwo od początku kryzysu na 30 do 40 procent. Współwłaściciel szkoły Republik w Rennes Morgan Poriel wylicza dodatkowe koszty na 10 000 euro w ciągu ostatnich dziewięciu miesięcy. Godzina jazdy w jego szkole zdrożała już z 52 do 55 euro.
Branża ma niewielkie pole manewru. Lorenzo Lefebvre, który w organizacji branżowej Mobilians odpowiada za sekcję szkolenia kierowców i bezpieczeństwa drogowego, ocenia marże na 2 do 4 euro za godzinę jazdy, jeszcze przed uwzględnieniem wyższych rachunków za paliwo.
Co trzeci młody bez prawa jazdy
Według barometru organizacji Wimoov z września 2026 r. 36 procent osób w wieku od 18 do 24 lat nie ma prawa jazdy, głównie z powodu kosztów. Lorenzo Lefebvre obawia się, że droższe szkolenie jeszcze bardziej ograniczy młodym dostęp do prawa jazdy.
Symulatory i samochody elektryczne
Zanim przerzucą wszystkie koszty na kursantów, szkoły szukają oszczędności – m.in. w ekonomicznej jeździe i zajęciach na symulatorach, choć te mogą stanowić najwyżej dziesięć godzin szkolenia. Patrick Mirouse apeluje do państwa o doraźną pomoc, a w dłuższej perspektywie o wsparcie elektryfikacji flot.
Szkoła jazdy ADav postawiła na samochód elektryczny już 18 miesięcy temu. Jej właściciel Dave Abissoina zainstalował na budynku punkt ładowania – naładowanie auta z zasięgiem 320 km kosztuje od 5 do 9 euro, podczas gdy pełny bak samochodu spalinowego na 600 km to 80 euro. Według branży upowszechnienie takich aut utrudniają jednak zbyt rzadka sieć ładowarek i to, że większość kursantów chce zdawać egzamin na samochodzie z manualną skrzynią biegów.