Przewodniczący Senatu Gérard Larcher nie wyklucza delegalizacji LFI – „odpowiada za dużą część mowy nienawiści”
Gérard Larcher uważa, że pytanie o delegalizację LFI „może zostać postawione”. Mówi też o stanie wyjątkowym i o dniu strajków 5 listopada.
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.FR Po przemocy, do której doszło przy okazji manifestacji przeciw drożyźnie 17 października, przewodniczący Senatu Gérard Larcher uznał, że można postawić pytanie o delegalizację Francji Nieujarzmionej (LFI), ruchu Jean-Luca Mélenchona. Jak podaje serwis 20 Minutes, senator Republikanów (LR) powiedział to w poniedziałek wieczorem w wywiadzie dla dziennika Le Figaro. Delegalizacji LFI domaga się m.in. przewodniczący jego partii Bruno Retailleau. Gérard Larcher uważa też, że należy zastanowić się nad stanem wyjątkowym i nad utrzymaniem dnia strajków 5 listopada.
„Pytanie może zostać postawione”
Przewodniczący Senatu przypomniał, że udało się rozwiązać skrajnie prawicową grupę Génération identitaire i skrajnie lewicowy ruch La Jeune Garde.
LFI jest partią polityczną, która uczestniczy w wyrażaniu woli narodu. Rozumiem to. Ale ponosi dużą część odpowiedzialności za mowę nienawiści. Uważam, że to pytanie może zostać postawione – powiedział Gérard Larcher.
Jak dodał, trzeba uważać na tych, którzy podsycali mowę nienawiści. „Chcąc wszystko zamienić w konflikt, tworzą w kraju sytuację skrajnego napięcia. Uwaga na tych, którzy dążą do powstania” – podkreślił. Przypomniał przy tym słowa mera Saint-Denis Bally’ego Bagayoko, który uznał, że przemoc bywa „uprawniona”.
Stan wyjątkowy i strajk 5 listopada
Zdaniem Gérarda Larchera „pytanie o stan wyjątkowy zasługuje na postawienie”, a także „trzeba się zastanowić nad utrzymaniem dnia 5 listopada”. Na ten dzień międzyzwiązkowy front CFDT, CGT, FO, UNSA i FSU zwołał strajki i manifestacje.
Senator z departamentu Yvelines, podobnie jak inni politycy, mówił o „wstydzie” i „gniewie” wobec weekendowej przemocy. Ocenił, że „nasza polityka bezpieczeństwa poniosła porażkę”.
Krytyka prezydenta
Gérard Larcher surowo ocenił też wystąpienie i postawę prezydenta Emmanuela Macrona, który po orędziu telewizyjnym poleciał do krajów Zatoki Perskiej, by zapewnić dostawy paliwa i obniżyć ceny na stacjach. „Oczekiwałem od niego konkretnych i natychmiastowych działań, a nie komentarza” – powiedział. „Co do wyjazdu do krajów Zatoki, uważam, że szef państwa powinien być na miejscu, gdy trudności w kraju są na takim poziomie” – dodał.