Dlaczego policja straciła kontrolę 17 października – służby spodziewały się 200 000 demonstrantów, przyszło co najmniej 550 000
Minister Nuñez przyznał, że siły porządkowe „straciły kontrolę” 17 października. Wywiad nie docenił liczby demonstrantów i grabieżców, a w akcji było 60 000 funkcjonariuszy - mniej niż przy...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.FR Minister spraw wewnętrznych Laurent Nuñez przyznał w radiu France Inter, że siły porządkowe „straciły kontrolę” podczas zamieszek, które towarzyszyły mobilizacji z 17 października. Publiczny serwis informacyjny franceinfo przeanalizował w poniedziałek 19 października, co zawiodło. Według rządu co najmniej 3 000 sklepów zostało zniszczonych lub splądrowanych. Ich pracownicy mogą od wtorku 20 października korzystać z bezrobocia częściowego (chômage partiel), a sklepy – ze specjalnego funduszu wsparcia.
Spis treści
Przyznanie się do porażki
Jak zauważa franceinfo, słowa ministra brzmią „jak przyznanie się do porażki”. Prezydent poprosił ministra o opracowanie nowej doktryny utrzymywania porządku wobec osób niszczących mienie. Laurent Nuñez poinformował, że złożył dymisję, ale prezydent jej nie przyjął. Jeden z wysokich rangą oficerów porównał sytuację sił porządkowych do położenia strażaków walczących latem z ogromnymi pożarami w Żyrondzie. Inny mówił o „katastrofie”, wskazując, że przy dostępnych środkach grabieży nie dało się opanować.
Błędne prognozy wywiadu
W niedzielę prezydent wskazał na „niedociągnięcia” służb wywiadowczych. Służby spodziewały się w sobotę 200 000 demonstrantów, a przyszło co najmniej 550 000 – zarówno w Paryżu, jak i w innych regionach. Według wielu policjantów głównym problemem były jednak grabieże, a nie same pochody, które w większości przebiegały spokojnie. W Paryżu starcia trwały kilka godzin na place de la République, skąd ruszał marsz. Spodziewano się ich tam ze strony osób z kręgów ultralewicy. Jedna kompania oddziałów prewencji CRS wystrzeliła co najmniej 1 500 granatów z gazem łzawiącym.
Niedoszacowano też liczby osób niszczących mienie. Prefektura departamentu Bouches-du-Rhône mówiła o 30 000 grabieżców, choć mer Marsylii Benoît Payan podał tę liczbę w wątpliwość. W niektórych miastach nie przewidziano, kiedy zaczną się zamieszki – w Marsylii zaczęły się już o godz. 8.30 rano. Według franceinfo prognoza dla Paryża była trafniejsza: wywiad prefektury policji zakładał kilka tysięcy grabieżców przemieszczających się w niezgłoszonych pochodach. Krajowa służba wywiadu terytorialnego miała natomiast zostać przytłoczona skalą wydarzeń w pozostałej części kraju.
Mniej funkcjonariuszy niż przy poprzednich protestach
Według Laurenta Nuñeza w sobotę w całej Francji zaangażowano 60 000 policjantów i żandarmów. Dla porównania podczas akcji „Bloquons tout” 10 września 2025 r. było ich 80 000, a podczas czwartej soboty protestów „żółtych kamizelek” 8 grudnia 2018 r. – 89 000. Jak podaje źródło policyjne, w Paryżu nie zaspokojono zapotrzebowania na jednostki mobilne, czyli kompanie CRS i szwadrony żandarmerii. Wielu funkcjonariuszy chroniło strategiczne obiekty, takie jak Pałac Elizejski, Zgromadzenie Narodowe i paryski ratusz. Mniejsze grupy, poruszające się po całym mieście, trudniej było powstrzymać.