Trump po zamieszkach we Francji: „Francja płonie!” – wiceprezydent Vance obwinia imigrację
Donald Trump napisał po zamieszkach 17 października, że „Francja płonie”, a winą obarczył imigrację. Wcześniej podobnie wypowiedział się wiceprezydent USA JD Vance.
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.FR Obrazy grabieży i podpaleń, które towarzyszyły sobotniemu ogólnokrajowemu dniowi protestów przeciw drożyźnie we Francji, obiegły także Stany Zjednoczone. „Francja płonie! Imigracja ludzi z zupełnie innego świata, ludzi z nienawiścią w sercu, złamała ten niegdyś wielki kraj” – napisał w niedzielę 18 października prezydent USA Donald Trump na swojej platformie Truth Social. „Zamknijcie granice i odzyskajcie kontrolę, zanim będzie za późno!” – dodał. Jak podaje publiczny serwis franceinfo, powołując się na agencję AFP, wcześniej podobny wpis opublikował amerykański wiceprezydent JD Vance.
Vance komentuje nagranie z płonącego ratusza w Limoges
JD Vance w ksenofobicznym, jak określa go franceinfo, wpisie w serwisie X uznał, że za przemoc na marginesie francuskich manifestacji odpowiada imigracja. „Zachodni progresywiści sprowadzili Trzeci Świat do Francji i innych krajów w imię różnorodności i współczucia. Zaniedbali podstawowe kwestie asymilacji i zgodności. Mówiono im, że tak to się skończy, a oni nie słuchali” – napisał, komentując nagranie pożaru ratusza w Limoges.
„Modlę się, by Francja, piękny kraj o wspaniałych mieszkańcach, położyła kres temu szaleństwu, zanim spłonie więcej zabytków” – dodał republikanin.
W tle amerykańskie wybory
Vance, uważany za potencjalnego kandydata w wyborach prezydenckich w 2028 r., powiązał też wydarzenia we Francji z amerykańskimi wyborami połówkowymi zaplanowanymi na 3 listopada, które na razie źle się zapowiadają dla Partii Republikańskiej. „Mam nadzieję, że Amerykanie uważnie się przyglądają. Taką przyszłość dla naszego kraju chcą parlamentarzyści Demokratów” – napisał wiceprezydent.
W sobotę 17 października w całej Francji manifestowało według władz 550 000 osób. Zamieszki, grabieże i podpalenia doprowadziły do ponad 2 000 zatrzymań. Prezydent Emmanuel Macron ma wygłosić w niedzielę o godz. 20.00 orędzie do Francuzów.