Bordeaux: uczestnicy zamieszek zdemolowali rezydencję prefekt departamentu Gironde – splądrowane sklepy w centrum, wezwano jednostkę RAID
W Bordeaux uczestnicy zamieszek wdarli się do rezydencji prefekt Gironde i splądrowali sklepy przy rue Sainte-Catherine. Do pomocy policji wezwano elitarną jednostkę RAID.
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.FR Aktualizacja, godz. 19.04: Mer Bordeaux Thomas Cazenave ocenił na konferencji prasowej z prefekt i dyrektorem policji, że podczas sobotnich zamieszek zniszczono w mieście od 50 do 100 sklepów – podaje dziennik 20 Minutes. Władze ponownie zaapelowały do świadków o przekazywanie policji nagrań, które pomogą „odnaleźć sprawców”.
Spis treści
Aktualizacja, godz. 14.42: Prefekt departamentu Gironde Sophie Brocas przedstawiła w niedzielę 18 października pierwszy bilans. Jak podaje telewizja France 3, w Bordeaux zatrzymano 110 osób, z których 40 procent to nieletni, a rannych zostało 63 policjantów. W mieście było około 400 policjantów i żandarmów, a policja użyła 4 400 granatów. „Był moment, kiedy przez kilka godzin byliśmy przytłoczeni” – przyznał dyrektor departamentalny policji Emmanuel Morin. Prefekt zaapelowała do rodziców o pilnowanie, by ich dzieci nie plądrowały sklepów. Mieszkańcy, którzy nagrali zamieszki, mogą przekazać nagrania śledczym – na stronie komisariatu ma powstać specjalny adres.
W sobotę 17 października, na marginesie ogólnokrajowego dnia protestów przeciw drożyźnie, uczestnicy zamieszek w Bordeaux wdarli się do oficjalnej rezydencji prefekt departamentu Gironde przy ulicy Vital-Carle i zdemolowali ją. Jak podaje rozgłośnia Europe 1, powołując się na agencję AFP, do pomocy siłom porządkowym skierowano elitarną jednostkę policji RAID, wyspecjalizowaną w interwencjach wysokiego ryzyka. „Kilka osób weszło do środka i zdemolowało pomieszczenia” – przekazała AFP rzeczniczka prefektury.
Prefekt potępia zniszczenia
Prefekt departamentu Gironde Sophie Brocas „z najwyższą stanowczością” potępiła zniszczenia w rezydencji i grabieże sklepów w centrum miasta. Według dziennika Sud Ouest jedną osobę zatrzymano, gdy wychodziła z rezydencji prefektury. Przez długi czas sytuacja w mieście była bardzo napięta. W pobliżu ratusza dochodziło do starć radykalnie nastawionych grup z siłami porządkowymi, a na miejsce przyjechały dwa opancerzone wozy interwencyjne żandarmerii Centaure.
Splądrowane sklepy przy głównej ulicy handlowej
Równolegle małe grupy zamaskowanych młodych ludzi plądrowały sklepy, zwłaszcza przy rue Sainte-Catherine, najbardziej handlowej ulicy w centrum Bordeaux. Jak wylicza Sud Ouest, ucierpiały m.in. sklepy Decathlon, Intersport, Apple Store, Snipes i dwa sklepy Carrefour Express, w tym jeden przy cours Victor-Hugo, splądrowany wcześniej po południu. Następnie chuligani zaatakowali butiki przy cours de l’Intendance, m.in. K-Way, Louis Vuitton i Ralph Lauren.
Mer: przyszli niszczyć, a nie protestować
Mer Bordeaux Thomas Cazenave „stanowczo potępił” zniszczenia i przemoc, których dopuściły się „ultrabrutalne grupy, które przyszły nie po to, by protestować, ale by niszczyć, plądrować sklepy naszych kupców i atakować nasze instytucje”. Zapowiedział, że służby techniczne metropolii jeszcze w sobotę wieczorem pomogą kupcom zabezpieczyć witryny, a ekipy oczyszczania miasta będą pracować w nocy, by jak najszybciej uprzątnąć i zabezpieczyć zniszczone ulice. Mer podziękował policji, policji miejskiej, strażakom i służbom ratunkowym, które pozostają w gotowości.
Do zamieszek doszło w sobotę w wielu francuskich miastach. Prezydent Emmanuel Macron zapowiedział wieczorem, że ci, którzy atakowali prefektury, sklepy i merostwa, „zostaną ścigani i ukarani”.